9 kwi 2017

21 dni i startujemy do USA

Nie sądziłam, że tak szybko mi to zleci. Najgorszą kwestią jest pakowanie, jak sie spakować, żeby wszystko było dobrze spakowane, zabezpieczone i przede wszystkim, żeby to wszystko doleciało.
Postanowiłam zrobić tu listę aby o niczym nie zapomnieć.

Najważniejsze rzeczy, które przychodzą mi na myśl:

- telefon + ładowarka (ja bez telefonu jak bez ręki, także jest to pierwsza rzecz na mojej liście)
- paszport z DS (bez tego raczej nie da się lecieć ;) )
- kopie wszystkich dokumentów + dane rodziny goszczącej (mogą to sprawdzać, mogą o to pytać, więc lepiej wziąć to ze sobą)
- międzynarodowe prawo jazdy (kopię też biorę ze sobą)
- przejściówki (bez tego to ani rusz, jak wspomniałam wyżej, to potrzebuje choć do teleonu)
- prezenty dla Host Family (gdy będę miała wszystko to wstawie zdjęcia na blogu co kupiłam)
- pieniązdze ( ja biorę ze sobą 160$ tak wrazie bym czegoś nie miała i musiała szybko dokupić)
- kosmetyki pielęgnacja + kolorówka (mam tu na myśli: szampon, odżywkę, żel pod prysznic, balsam, płyn micelarny, żel do twarzy, tonik, krem, szczoteczka i pasta do zębów, szczotka do włosów, patyczki i waciki do demakijażu, jeśli chodzi o kolorówkę to stawiam na podstawę: krem BB, puder, brązer, róż, rozświetlacz, cienie do brwi, cienie do powiek, tusz i może ze trzy szminki wrazie jakiegoś wyjścia)
- ciuchy (m. in. piżamy, spodnie, t-shirt'y, bluzy, swetry, okulary przeciwsłoneczne, ręczniki - wszystkiego w umiarze rzecz jasna;) )
- leki (tabletki przeciwbólowe, antykoncepcyjne, antybiotyk, jakieś na przeziębienie, ewentualnie jakieś witaminy)
- bilet lotniczy (bez niego jak i bez paszportu raczej nie da się lecieć)

Co jeszcze, to nie mam pojęcia... Mam nadzieję, że uda mi się spakować wszystko czego potrzebuje.


Pamiętaj! Do małej walizki, która jest cały czas z nami, trzeba wziąć wszystko czego potrzebujemy na trzy dni na orientation, jeszcze nie wiem jak to zrobić, mam nadzieje, że się uda.

21 mar 2017

Rozmowa z Host Family - jakie pytania im zadawać?

Zadawanie pytań często sprawia wiele trudności. Ja przed każdą rozmową szykowałam sobie na kartce kilka/kilkanaście pytań, które chciałam zadać rodzinie, cała reszta rozmowy "kleiła się" w trakcie ;)

Jak ja to robiłam?
Pierwsza rozmowa na Skypie - pytałam głównie o dzieci:
- What they like to do in their free time?
- What they like to eat? They have any special diet?
- What do they do during summer/vacation?
- Are they learn second language?
- Are they supposed to clean after themselves? (after play)
- Are they allowed to watch TV? How much?
- Are they supposed to help with household duties?
- What they don't like?
- How do I slove problems with children? (verbal warning, not watching TV, not using phone)
- What are they hobbies?
Zawsze też pod koniec swoich pytań zadawałam pytanie:
- Do you have any questions for me?

Druga rozmowa na Skypie - pytałam trochę o nich, o miejsce w którym żyją, o moje obowiązki:
- What would be my responsibilites?
- Do you like travelling?
- What do you like to do in your free time?
- Where do you work?
- Is there any curfew?
- What are your hobbies?
- Do you expect me to have a babysitting? If yes, how often?
- How do you spend weekends? What do you like to do?
- What is the weather in your town over year?
- Are there any sports center?
- What about car? Do you need driver?
- What courses can I do in your area?
- Do you have any questions for me?

W między czasie rozmawiałam też czasem z ich teraźniejszą Au Pair i zadawałam jej pytania aby potwierdzić to o co pytałam wcześniej rodzinkę, np.:
- Do you like working with them?
- What are your duties/responsibilites?
- How your typical day look like?
- Do you like area which you live?
- How do you spend free time with them?
- How many hours per day do you have for your own?
- What time do you finish work?
- What about car? Will I have to pay for fuel/gas?
- May I use car in my free time?
- Will I be using telephone and internet?
- Do children have any behavioral problems?
- What about babysitting? How often? How many hours?

Trzecia rozmowa na Skype(o ile do takiej dochodziło) - pytałam już o wszystko co jeszcze chciałam wiedzieć:
- Will I be using telephone and internet?
- What about paying for fuel/gas?
- May I use car in my free time?
- What about room for Au Pair? Will I have my own bathroom?
- Is it possible to invite my potential friends to your home? I mean to my room?
- What about shopping? Will it belong to my responsibilites?
- Do you have any questions for me?

Nie wiem czy to wszystkie pytania, w mailach zadawałam też pytania o plan dnia, jak to ma wyglądać, co będzie należało do moich obowiązków itd.

Zastępowałam często słowo 'they' czy 'them' na imiona dzieci, wydaje mi się, że jest to wtedy lepiej odbierane.

Mam nadzieję, że komuś to pomoże, sama wiem jak często stresowałam się przed rozmową.

Do następnego!

18 mar 2017

Opłata za program, a ubezpieczenie?

Z racji tego, że jestem w agencji Au Pair in America powiem jak to wygląda w tej agencji.

Opłata za program podstawowy na, którym jestem, czyli "Classic" wynosi - 1390 zł.
Opłata programowa może być nieco niższa, ponieważ cczęsto są organizowane konkursy, albo akcjie dzięki którym za program możemy zapłacić o 200 zł mniej.

Trochę o ubezpieczeniu, przecież jedziemy tam na rok, albo więcej.

- UBEZPIECZENIE PODSTAWOWE - (opłata programowa 1390 PLN - zawiera ubezpieczenie tylko podstawowe) obejmuje okres 12-stu miesięcy na kwotę 100 000 USD, NIE pokrywa ono opieki dentystycznej,

Istnieje możliwość rozszerzenia ubezpieczenia:

- TRAVEL & SPORTS PACKAGE (opcja A) - płacimy 885 PLN obejmuje okres 12-stu miesięcy wraz z 13-tym miesiącem na podróżowanie. Ta opcja obejmuje opiekę dentystyczną oraz różne rodzaje sportów ekstremalnych,
- MEDICAL UPGRADE (opcja B) - płacimy 1495 PLN obejmuje okres 12-stu miesięcy wraz z 13-tym miesiącem na podróżowanie. Ta opcja rozszerza ubezpieczenie na kwotę 500 000 USD oraz opiekę dentystyczną,
- jest także możliwość POŁĄCZENIA OBU OPCJI (opcja A+B) - płacimy 2205 PLN.

Są to ceny na rok 2017, w 2018 mogą ulec zmianie i należy o tym pamiętać.

Jak płatność wygląda w praktyce?

Po zalogowaniu na swój room w sekcji "TO DO" pojawi się "Pay your Au Pair in America fees".


 Gdy klikniemy w punkt "Pay your Au Pair in America fees" pojawią się Nam instrukcje płatności:



Po zaznaczeniu odpowiedniego ubezpieczenia kwota podlicza się automatycznie.

Ja wybrałam ubezpieczenie rozszeczone (A+B), stwierdziłam, że tak będzie lepiej, chociaż wahałam się do ostatniej chwili, bo jednak w Polsce lekarzy omijam szerokim łukiem.

Dane do przelewu przepisujemy dopisujemy jedynie swoje imię i nazwisko oraz numer, który w aplikacji widoczny jest w prawym górnym rogu. Przelewamy pieniążki i to wszystko.

Należy pamiętać, że księgowanie przelewu może potrwać nawet tydzień, dlatego lepiej przelać pieniążki wcześniej, a najpoźniej dwa tygodnie przed wylotem.

Do następnego!
 

14 mar 2017

Dokumenty, które musimy wysłać agencji.

Jest kilka dokumentów, które musimy wysłać lub dostarczyć osobiście do agencji. Niektóre z nich są w oryginale, a niektóre jako kopia.

Pamiętaj, że KOPIĘ WSZYSTKICH DOKUMENTÓW powinnaś mieć ze sobą w Stanach.

Dokumenty, które należy wysłać pocztą bądź dostarczyć osobiście to:
- referencje wraz z tłumaczeniami (w oryginale), w moim przypadku były to dwie referencje childcare i jedna character,
- formularze medyczne - medical declaration oraz medical form (w oryginale)
- fee sheet (w oryginale)
- zaświadczenie o niekaralności (w oryginale)
- międzynarodowe prawo jazdy (kopia)

Do dziewczyn, które noszą aparat ortodontyczny i będą miały go w Stanach - musisz wysłać jeszcze jeden dokument w oryginale:
- Medical Waiver
Wszystkie te dokumenty wysłałam na adres Agencji w Warszawie:

American Institute for Foreign Study (Poland)
ul. Wierzbowa 9/11
00-094 Warszawa

Do następnego!

9 mar 2017

Orientation przez internet?

Od 2017 roku każda Au Pair musi zrobić orientation przez internet. Jest to zrobione po to, aby wprowadzić i przygotować trochę każdą z przyszłych Au Pair na to co będzie na Orientation.

Jak wogóle wygląda ten kurs? Co zawiera? Można go nie zdać?

Zacznijmy od tego, że w Twojej aplikacji w sekcji "TO DO", czyli do zrobienia doszedł jeszcze jeden punkt nazwany: "Complete the pre-departure online training"


Jest to kurs, który należy zrobić, ponieważ inaczej nasz planowany wylot może nie dojść do skutku.

Gdy klikniemy w punkt Complete the pre-departure online training uruchomi nam się strona internetowa, należy się tam zalogować, po czym widzimy dwa kursy (ten po lewej jest dużo dłuższy od tego po prawej).



Po kliknięciu w kurs Pre-Departure Orientation Course zobaczymy aż 17 tematów do zrobienia.

Co zawiera temat?
Część z nich zawiera filmiki, artykuły i tak jak każdy temat quiz. Jest to po prostu kilka pytań na które należy odpowiedzieć. Po odpowiedzeniu na wszytskie pytania z danego quizu możemy zobaczyć ile procent otrzymamy. Fajne jest to, że gdy damy błędną odpowiedź, to kurs możemy zrobić jeszcze raz od razu. Możemy podchodzić do quizów tyle razy dopóki wynik nas usatysfakcjomuje.

Klikając na kurs po prawej o nazwie Preparing To Love in the US with Glossary sprawa jest znacznie prostrza, ponieważ widzimy jeden temat oraz quizzes.

Analogicznie do poprzedniego wykonujemy wszystkie zadania, ronimy temet nazwany quizzes i cały kurs jest wykonany.

Jeśli chodzi o kwestię czy jest możliwość, żeby go nie zdać, to wydaje mi się, że nie, ponieważ wielokrotnie możemy wykonywać dany quiz dopóki nie uzykamy 100%.

Cały kurs jest po angielsku, jednak jest on do ogarnięcia. Niektóre słówka, które mogą być Ci nieznane są zaznaczone i wystarczy w nie kliknąć, aby uzyskać opis słówka po angielsku. Nie jest to trudne, ale na pewno trzeba do tego przysiąść i zajmuje to trochę czasu.

Napewno skróci to Orientation, które jest już w Stanach Zjednoczonych, ponieważ lecimy z zarysem jakiś informacji, co ułatwi jego prowadzenie.

Nie ma czego się bać, to jest tylko kolejny krok, który należy wykonać, aby być bliżej celu.

Do następnego!

25 lut 2017

Rozmowa w Ambasadzie - jest czego się bać?

Odpowiedź na pytanie jest bardzo prosta - nie. Wiem co teraz pomyślisz... Łatwo mi mówić, bo mam to za sobą, czyż nie? Jednak już tak na poważnie, nie ma się czego bać, rozumiem, że jest to coś nowego, innego niż do tej pory, ale naprawdę nie ma czego się obawiać.
Sama w to nie wierzyłam czytając inne blogi, bałam się strasznie, nie mogłam nic jeść, ciągle zastanawiałam się nad tym jak właściwie będzie to wyglądać, czy wogóle dostanę tą wizę.

A teraz jak to się zaczęło...
13 lutego 2017 roku wypełniłam wniosek DS-160, wniosłam opłatę i umówiłam się internetowo na spotkanie w Ambasadzie USA w Warszawie 22 lutego na godzinę 10:30.
Z Zielonej Góry do Warszawy przyjechałam 21 lutego, tylko dlatego, że stresowałam się, że nie zdążę, że będą korki, że za późno wstanę.
22 lutego rano ustawiłam sobie trzy budziki, przy czym pierwszy na 7:45 (tak oszalałam), tylko dlatego, żeby nie zaspać, żeby się nie spóźnić, chociaż do Ambasady miałam 6 km z mieszkania, w którym nocowałam oraz auto, więc teraz tym bardziej nie rozumiem po co to wszystko, ale jak widać stres wziął górę. W sumie to się sobie nie dziwię, nie ważne co bym napisała i tak będziesz się denerwować, jak chyba każdy.

Na ulicy Pięknej 12 pod Ambasadą pojawiłam się o 10:15, wiesz nie chciałam się spóźnić, ale to chyba normalne.
Wchodzimy przez drzwi wskazane na obrazku:

Zdjęcie z Google Maps

Chciałam wejść za drzwi, ale przypomniało mi się, że należy wyłączyć telefon. Stojąc przy drzwiach, wyłączałam telefon i nagle otwiera mi Pani wyciągając do mnie rękę zapytała "telefon wyłączony?" odpowiedziałam, że tak pokazując telefon. Oddałam jej go, dopiero potem mnie wpuściła. 

Weszłam za drzwi, pierwsze co rzuciło mi się w oczy to ogromna bramka, która ma piszczeć, gdy coś przenosimy. Obok bramki stał ochroniarz, a przy samych drzwiach po lewej stronie za długą ladą stał Pan, który tuż po wejściu poprosił mnie o paszport, oraz o podanie godziny na którą jestem umówiona. Grzecznie podałam mu paszport, powiedziałam, że na 10:30, znalazł moje nazwisko, uff udało się. Kazał mi ściągnąć kurtkę, pytał czy mam inną elektronikę powiedziałam, że nie. Zapytał także o zegarek i pasek, ani jednego ani drugiego nie posiadałam. Musiałam oddać kurtkę, dokumenty i portfel (czyli wszystko co miałam przy sobie) aby przejechało przez taśmę, ja w tym czasie miałam przejść przez bramkę. Przeszłam niepewna, myślałam, że kolczyki będą piszczeć, cokolwiek, ale nic. Wciąż ten sam Pan od pytań zadał mi kolejne pytanie, czy mam pendrive'a, odpwoiedziałam, że tak w portfelu, prosił o oddanie i położył w to samo miejsce, co mój telefon. Dostałam w zamian numerek "13", bez niego nie odzyskałabym telefonu ani pendrive'a, więc pilnuj go jak oka w głowie. ;)

Kolejnym krokiem jest przejście przez tzw. szklany korytarz. Jest to nic innego jak przejście wzdłuż namalowanych lini na kostce brukowej. Gdy jest zimno lepiej ubrać kurtkę, bo ten szklany korytarz jest szklany tylko od góry, tworząc zadaszenie, więc tak jakbyśmy przechodzili przez dwór. Na końcu szklanego korytarza mamy drzwi, a za nimi siedzi Pan ochroniarz, który wskazał mi drogę po wizę (trzeba było przejść za kolejne drzwi). Póki co wszystko po polsku, także nie ma czego się stresować.

Przeszłam za wskazane przez Pana ochroniarza drzwi, po czym moim oczom ukazała się ściana, na której była kartka ze strzałką wskazującą na znajdujące się po lewej stronie schody. Zeszłam jakby do piwnicy, a tam znów proszą mnie o paszport, ale także o potwierdzenie umówienia na spotkanie. Dwóch Panów wprowadzało coś w komputer, ja w tym czasie rozglądałam się po sali. Tuż za miejscem gdzie oddałam paszport i potwierdzenie była budka do zrobienia zdjęcia do wizy, kierując się w prawo były okienka przy których stali ludzie, podobnie jak na poczcie. Odwracając się za siebie zauważyłam w oddali wieszaki z kurtkami. Po chwili odzyskałam swój paszport z naklejką na tylnej okładce, było tam moje imię i nazwisko, rodzaj wizy oraz kod kreskowy. Kazano mi stanąć na czarno-żółtej linii w oczekiwaniu na wezwanie do jednego z pierwszych okienek. Nie czekałam zbyt długo, do okienka zaprosiła mnie Pani szerokim uśmiechem, gdy była już wolna. Podeszłam więc do okienka, zostałam poproszona o paszport i wniosek DS-2019, zapytała się mnie również w jakim celu będę jechać do Stanów, odpowiedziałam, że jako Au Pair, na co Pani zareagowała szerokim uśmiechem podając mi broszurę z obowiązującymi mnie prawami na terenie USA. Miałam się zapoznać z nią, a ona w tym czasie wprowadzi dane do komputera. Zaczęłam czytać, przeczytałam półtora strony, po czym Pani powiedziała, żebym przeszła obok i poczekała aż mój numerek wyświetli się nad którymś okienkiem. Przykleiła mi numerek A102. Nie było dużej kolejki więc stanełam z boku i czekałam.

W pewnym momencie usłyszałam dzwonek i mój numerek pojawił się nad okienkiem numer "6". Podeszłam z uśmiechem na twarzy i powiedziałam "dzień dobry", odpowiedziała mi Pani z szerokim uśmiechem na twarzy również po Polsku, nie dało się ukryć, że jest Amerykanką. 
Czas na odciski palców, więc najpierw kazała mi przyłożyć cztery palce lewej ręki, potem cztery palce prawej ręki, a na końcu oba kciuki. Po kilkunastu sekundach powiedziała, że teraz muszę uzbroić się w cierpliwość i poczekać, aż mój numerek A102 pojawi się nad którymś ze stanowisk. Powiedziała, że będzie to stanowisko 7 lub 8, powtarzając mi te liczby dwukrotnie. Podziękowałam i poszłam zająć jakieś miejsce, gdy wyłoniłam się zza długiego stoiska z wieszakami, na których wisiały kurtki, zauważyłam kilkadziesiąt krzesełek poukładanych koło siebie w kilku rzędach. Nie było prawie miejsca. Usiadłam na końcu koło jakiejś dziewczyny, która ubiegała się o wizę turystyczną.

I teraz oczekiwanie... Chyba najgorszy moment, który trzeba przetrwać. Gdy zajęłam swoje miejsce wyświetlały się numerki A074 i A075, stwierdziłam więc, że trochę to potrwa. Z nudów przeczytałam broszurkę z prawami dla Au Pair, przejrzałam swoje dokumenty, przewertowałam paszport. Gdy już to wszytsko zrobiłam zaczęłam się rozglądać po całym pomieszczeniu. Okienka do których podchodzili ludzie były zasłonięte przenośną ścianką w kolorze chyba niebieskim, o ile dobrze pamiętam. Po prawej stronie w kącie dzieci miały miejsce do zabaw, więc im nie nudziło się aż tak bardzo jak dorosłym. Za mną znajdował się automat z zimnymi napojami. Przede mną wisiał telewizor w którym puszczali w kółko te same strony z poradami itp. Nic ciekawego, nawet tego nie oglądałam, patrzałam tylko na reakcje ludzi wychodzących zza ścianki z rozmowy z konsulem. Wydaje mi się, że wszytskie osoby przede mną dostały wizę, ponieważ każdy wychodził zadowolony.

Znów słyszę dzwonek, tak to moja kolej. Wstałam, myślałam, że zaraz zemdleję, ale udało mi się podejść do okienka numer "8". Podeszłam z uśmiechem na twarzy i jak przy każdym okienku powiedziałm "dzień dobry". Konsul z kamienną twarzą powiedział, abym poczekała chwilę. Przeglądał z jakąś Panią dokumenty. Zaczęłam rozglądać się dookoła, nie było za bardzo na co patrzeć, za mną ścianka, przede mną mur do wysokości pępka z parapetem i szyba do sufitu. Za szybą siedzący przed komputerem konsul z kamienną twarzą, nie wyrażał żadnych emocji. Na parapecie położyłam swój paszport, dokumenty oraz portfel. Czekałam i czekałam te 30 sekund przeglądania przez niego papierów to było najdłuższe 30 sekund w moim życiu.

Czas zacząć rodzmowę...
Poprosił mnie o paszport (póki co po polsku) spojrzał na naklejkę z tyłu paszportu i zauważył, że chodzi o wizę J-1. Poprosił mnie więc o wniosek DS-2019 i zaczął zadawać pytania po angielsku.
Na ile lecę? Odpowiedziałam, że na rok.
Jakie mam doświadczenie w opiece nad dziećmi? Wymieniłam dzieci którymi się zajmowałam.
Gdzie lecę? Powiedziałam Arlington. Na co on "Near Washington, DC?" Odpowiedziałam, że tak.
Co robię teraz? Co zamierzam robić po powrocie? Tu powiedziałam, że teraz studiuję, jednak to nie jest to, co chciałabym studiować, chcę podszkolić mój angielski i wrócić na studia.

Gdy zadawał te pytania miał kamienną twarz, nawet na mnie nie spojrzał, cały czas zapisywał wszystko na komputerze. Starałam się tym nie stresować. W pewnym momencie oderwał wzrok z monitora, spojrzał na mnie i powiedział: "Your visa is approved, have a nice day." W tym momencie nawet się uśmiechnął, powiedziałam tylko "thank you, have a nice day too" i dał mi kartkę z informacją w jaki sposób zostanie wysłany mój paszport z wizą i wniosek DS-2019.

Tak naprawdę nie było czego się obawiać, myślałam, że pytania będą trudniejsze, że czegoś nie zrozumiem, ale wszystko się udało.

Ja wzięłam ze sobą teczkę ze wszystkimi dokumentami jakie miałam, nie wiedziałam co się przyda. Wystarczył tylko paszport i wniosek DS-2019. 

Teraz sama z siebie się śmieję, że tak bardzo się denerwowałam. To nie jest takie straszne na jakie wygląda. Wszyscy w Ambasadzie byli naprawdę mili, uśmiechali się, z wyjątkiem kamiennej twarzy konsula, jadnek wydaje mi się, że on nie może dać po sobie poznać czegokolwiek. Potem okazało się, że nawet się uśmiecha, więc wszytko w porządku. 

Nie ma czego się obawiać!

Do następnego!

24 lut 2017

Trzeba jeszcze tyle załatwić... coraz bliżej do wylotu do USA :)

Wiza - temat, który przeraża wszystkich...
Ja sama bałam się tak bardzo, że nie mogłam nic jeść, teraz nie wiem dlaczego aż tak się denerwowałam, nie było czego się bać.
Teraz może od początku, jak to wszystko wyglądało, czego potrzebujemy, itp.

Od czego zacząć?

Zacznijmy od tego, że po znalezieniu i zatwierdzeniu Perfect Match'a dostaniesz pocztą dokumenty z Agencji.

W środku powinnaś znaleźć:

- wniosek DS-2019,
- potwierdzenie płatności SEVIS I-901,
- list Confirmation of Placement,
- list do Au Pair,
- ważne informacje: US Department of State Au Pair Program Regulations (trzy strony),
- broszurę Au Pair Exchance Program (również trzy strony),
- Visa Pack Contents (czyli co powinna zawierać koperta),
- zdjęcie jak powinna wyglądać Twoja wiza,
- dwie strony jak uzupełnić wniosek o wizę na stronie ambasady (How to Complete your Visa Application Forms)

Gdy otrzymasz już wszytskie te dokumenty pora uzupełnić wniosek o wizę (DS-160). Trzeba uzbroić się w cierpliwość, ponieważ jest tam masa pytań. (zaczynamy od tego)

Cały ten wniosek uzupełniamy na podstawie tego "jak uzupełnić wniosek o wizę", który dostajemy od Agencji.



Po wypełnieniu wniosku o wizę zakładamy konto TU, wpłacamy pieniądze za wizę 160$ (w złotówkach mi wyszło 656 zł), potem umawiamy się na spotkanie (spokojnie można to zrobić przez internet, nie trzeba płacić za rozmowę przez telefon). Po wyznaczeniu terminu i godziny nie pozostaje Ci nic innego jak przygotować dokumenty i jechać na wyznaczone spotkanie w Ambasadzie.

W następnym poście opiszę przebieg rozmowy w Ambasadzie USA w Warszawie, którą odbyłam 22.02.2017r.

Do następnego!